Czytaj na walizkach

Subiektywnie o książkach, podróżach i życiu pełnym niespodzianek

Nigdy nie jest za późno – recenzja

16 września 2016 paulina komentarzy 25

Znacie taką piosenkę SDM ,,Jest już za późno, nie jest za późno”. Przypomniała mi się kiedy zapisywałam tytuł książki. I rzeczywiście pasuje i to nie tylko tytuł, ale cały tekst tej piosenki. Katarzyna Janus piszę o miłości dojrzałej, zetknięciu światów z pozoru różnych, ale jakże podobnych w swych pragnieniach. Jej bohaterowie zabierają nas w podróż przez morza i lądy i to dosłownie.

Dojrzała miłość

Zuza i Maks z – Nigdy nie jest za późno. Ona lekarka po przejściach z dwójką dorosłych dzieci, próbuje poukładać sobie życie, na reszcie zadowolona z bycia sama ze sobą. Wyrusza na samotny urlop nad Bałtyk. On, mężczyzna z przeszłością, na początku tajemniczy i intrygujący, z czasem ciepły mężczyzna, który pragnie odnaleźć siebie i sens życia.

Przeznaczenie staje na ich drodze i to nie raz. Po niefortunnych spotkaniach, nawiązuje się miedzy nimi nić porozumienia, wzajemne przyciąganie nie pozwala odejść obojętnie. Na drodze do ich szczęścia stanie nie tylko była żona Maksa, adorator Zuzy, ale też misternie utkana intryga i nie jeden zwrot akcji, który autorka wplotła w fabułę.

NIGDY NIE JEST ZA POZNO

Szczerze nie mogłam się oderwać. Choć bohaterowie są do mnie dwa razy starsi, to stali mi się niezwykle bliscy w trakcie czytania. Plastyczne opisy relacji nie tylko między dwójką bohaterów, ale również postaciami drugoplanowymi – rodzicami, dziećmi, przyjaciółmi, były bardzo wciągające.

Nigdy nie jest za późno – romans z sensacją w tle

Katarzyna Janus umie budować napięcie, kiedy wydaje Ci się, że już wszystko zmierza, ku jasnemu, przewidywalnemu finałowi, wszystko wywraca się do góry nogami i to nie jeden raz. Zwroty akcji zaskakują, trzymają czytelnika w napięciu, tak, że zamiast iść spać, odwraca kolejną kartkę.

Bardzo wciągająca książka – romans z nutą sensacji i dramatu. Napisany ciepło i lekko, tak że czytelnik wkrada się do świata i Zuzy i Maksa. Dobry zabiegiem było poprowadzenie narracji z perspektywy obydwojga głównych bohaterów. Dzięki temu można lepiej zrozumieć targane nimi emocje, wniknąć w motywy ich postępowania i być bardziej obiektywnym w ocenie.

Moim zdaniem to idealna książka na jesienny wieczór, gdy pragniesz wciągającej fabuły, sympatycznych bohaterów i nutki namiętności. To wszystko serwuje – Nigdy nie jest za późno.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję wydawnictwu NOVAE RES

Tytuł: Nigdy nie jest za późno

Autor: Katarzyna Janus

Ilość stron: 318

Wydawnictwo: Novae Res

#dramat#książka#litereatura polska#miłość#nigdy nie jest za pozno#novae res#romans#sensacja

Miło mi że tu jesteś, jeśli tekst Ci się spodobał. Pozostaw po sobie jakiś ślad.

Każdy komentarz to dla mnie zastrzyk motywacji.

Zobacz również moje najpopularniejsze wpisy

Poprzedni wpis

Następny wpis

  • Ja też lubię czytać takie książki jesienną porą. Jej okładka jest rewelacyjna.

  • Ogromnie mnie zaintrygowałaś swoją recenzją i muszę koniecznie poznać tę książkę

  • Fabuła mnie zaciekawiła 🙂 w dodatku bardzo ładna okładka 😉

  • To naprawdę wielki plus, że narracja jest prowadzona z perspektywy obydwojga. Nie wiem dlaczego, ale zawsze trafiam na książki, gdzie znam tylko stronę dziewczyny. To co ona myśli, czuje, planuje zrobić. Rzadko zdarzają się sytuacje odwrotne, a przecież-przynajmniej dla mnie- byłaby to pewno ciekawsza wersja 😉

    • Dzięki przedstawieniu toku myślenia Maksa można odnieść wrażenie, że historia jest bardziej autentyczna:)

  • Aga Antosiewicz

    Zwykle czytam ciężkie opasle tomiska gęstej prozy, ale ostatnio chodzi za mną coś lekkiego i przyjemnego. Chyba się skuszę 🙂

    • Czasem dobrze oderwać się od tego co zazwyczaj czytamy, nie ma to jak poszerzanie horyzontów:)

  • Bardzo fajna recenzja 🙂

  • Dodaję książkę do pozycji obowiązkowych na długie jesienne wieczory 🙂

  • Izabela Kornet

    Ja w ogóle nie znam nic SDM i w końcu posłucham, bo wszyscy polecają 🙂 Ja wciąż czytam 3 te same książki i obiecałam sobie skończyć je do końca września, a wtedy ruszam z nowościami! 🙂

  • Romans z sensacja może być ciekawy 😉

  • Fleur n Empire

    Nie czytam polskich autorów, wiec o książce słyszę pierwszy raz.
    Moze okazać się bardzo przyjemna.

  • Kiedyś bardzo często słychałam SDM.
    Bieszczadzkie Anioły… stare, dobre czasy 😉
    Książki nie czytałam, ale wydaje mi się być ciekawa, bo takie zderzenia dwóch różnych rzeczywistości zawsze przynoszą coś ciekawego. Pozycję dopisuję na listę „do przeczytania”.

  • Kiedyś bardzo często słuchałam SDM.
    Bieszczadzkie Anioły… stare, dobre czasy 😉
    Książki nie czytałam, ale wydaje mi się być ciekawa, bo takie zderzenia dwóch różnych rzeczywistości zawsze przynoszą coś ciekawego. Pozycję dopisuję na listę „do przeczytania”.

  • Królewskie Recenzje

    Zazwyczaj wolę czytać o bohaterach zbliżonych do mnie wiekowo, ale teraz mam ochotę na tę książkę i historię o dojrzałej miłości

    • Mimo tego, że bohaterka to kobieta po przejściach i z bagażem doświadczeń można odnaleźć w niej tej też młodą dziewczynę, marzycielkę, która pragnie prawdziwej miłości:) Myślę, że dla czytelników w każdym wieku:)

  • Natalia

    Przyznam, że na początku do książki Pani Katarzyny Janus „Nigdy
    nie jest za późno” podeszłam raczej z małym optymizmem – to nie jest
    literatura, którą preferuję. Jednak dałam jej szansę. I było warto!!!

    Już od pierwszych słów porwał mnie styl jakiego używa
    pisarka. Nie często spotyka się książki pisane tak lekkim słowem. Do tego na
    każdej stronie dzieje się coś nowego i ciężko znaleźć moment, gdzie można
    byłoby spauzować na dziś. Kolejne słowo, kolejna strona i pełno akcji. „Nigdy
    nie jest za późno” to nie jak myślałam kolejna obyczajówka (to już było nie
    raz), ale wplecione w to intrygi co nadaje zupełnie inny wymiar tej opowieści –
    z pogranicza kryminału i thrillera.

    Przy tej książce śmiałam się, płakałam i otwierałam szeroko
    zdziwione usta. Opisy przyrody sprawiły, że chcę pojechać na wyspę Föhr i
    zobaczyć odpływy. Wdzierające się relacje tych samych zdarzeń widziane z
    perspektywy zarówno Zuzy jak i Maksa sprawiły, że otworzyły mi się oczy na to
    jak ludzie różnie mogą postrzegać ten sam świat. Genialne! Jednocześnie
    wplecione w całość i jak wspaniałe wtrącenia kulinarne sprawiają, że ma się
    ochotę ugotować dziś to samo co jedli główni bohaterowie Zuza i Maks oraz
    chociaż umoczyć usta w winie jakie pili.

    Cała ta opowieść sprawia, że chce się więcej i więcej, a
    przy końcu nie można się już oderwać i nagle… KONIEC… albo… doczytajcie sami… J

    • Cieszę się, że tak Ci się podobało, chyba mamy podobne odczucia po lekturze:) Planuję dać ją mojej mamie do przeczytania, ciekawe czy też będzie tak zachwycona?:)

  • Pingback: A miało być tak pięknie – recenzja - Czytaj na walizkach()

Najnowsze wpisy