Czytaj na walizkach

Subiektywnie o książkach, podróżach i życiu pełnym niespodzianek

czytnik e-booków

Czytnik e-booków – nie kupuj, bo…

23 lipca 2017 paulina komentarzy 31

Czytnik czy książka – co wybrać? Czy dla książkoholika czytnik choć odrobinę może zastąpić papierowy egzemplarz? To trudne pytania i pewnie każdy, kto lubi zagłębić się w lekturze ma inne spostrzeżenia i upodobania. Dziś chcę odpowiedzieć na Wasze pytania, o tym jak się sprawuje moje urządzenie i dlaczego, nie powinieneś go kupić.

Czytnik e-booków czy papierowa książka?

Czytasz książki papierowe, jesteś wielbicielem słowa pisanego, a Twój dom zapełniają, co chwile kupowane tomy? Ja mam podobnie – kocham książki od zawsze, od kiedy mama zabrała mnie do biblioteki i nauczyła czytać, co nie było proste z powodu dysleksji. Zakochałam się w książkach. Zapach papieru i nowego tomu w rękach kojarzy mi się z przyjemnością, spokojem i nową przygodą. Wiele osób, które czytają książki pytają, po co kupować czytnik e-booków? Przecież takie książki nie mają zapachu, nie dotkniesz ich, nie poczujesz ich ciężaru w dłoni. Przedmiot, który zabierał Cię do innego świata zostaje zamknięty w małym, bezdusznym pudełku, które nie niesie ze sobą żadnych emocji.

czytnik e-booków

 

czytnik e-booków

Ale czy czytani e-booków nie ma żadnych zalet dla książkoholika? Na początku byłam sceptyczna. Dość ostrożnie podchodzę do nowych, elektronicznych urządzeń. Jednak dostałam czytnik na urodziny i rozpoczęła się moja już trzymiesięczna przygoda z czytaniem e-booków. Czy wrzucę czytnik? Czy powiem, że ma same wady?

Po co czytnik?

Czytnik e-booków jest niezwykły, dla mnie niezastąpiony w małych i dużych podróżach. Kiedy Twoja torba ciąży na ramieniu niemiłosiernie od włożonych do niej rzeczy, a kolejne kilogramy w postaci tomu książki będą niedoniesienia, to małe urządzenie jawi się jako wybawienie. Czytnik pozwala minimalizować ciężar i cieszyć się lekturą nawet jak masz mało miejsca w bagażu.

czytnik e-booków

Kolejna sprawa to ilość możliwych książek do zgromadzenia na czytniku, jest to ilość prawie nieograniczona, szczególnie kiedy ma się aplikację, które pozwalają na wypożyczanie e-booków za miesięczny abonament, tak jak Legimi (przez pierwsze 7 dni możesz wypożyczać e-booki za darmo), z którego korzystam i bardzo sobie chwalę. Książki nigdy się nie kończą, a długość czytania zależy jedynie od Twojej chęci, a nie od tego, że pod ręką nie masz dobrej pozycji.

Czytanie na czytniku ma też tę zaletę, że jest wygodne – lekki czytnik trzyma się inaczej niż pokaźnych rozmiarów tom. W odróżnieniu od smartfonów, na których też można czytać e-booki, czytnik z funkcją e-papieru, który nie obija świata i sprawia, że ekran nie błyszczy, nie wpływa negatywnie na wzrok, nie męczy go, dla zapalonych książkoholików to bardzo ważna sprawa.

Jak się spisuje inkBOOK?

Na urodziny dostałam od narzeczonego czytnik inBOOK Prime, polski odpowiednik Kindla. Dlaczego nie sam Kindle? Ze względu na to, że nie obsługuje polskich aplikacji umożliwiających wypożyczanie e-booków w ramach abonamentu, a na tym zależało mi najbardziej. Na polskim czytniku można instalować inne aplikacje zgodne z Androidem np. pozwalające na słuchanie muzyki. Wtedy mamy opcję czytania i słuchania w jednym.

czytnik e-booków

Pytaliście, jak się spisuje i powiem Wam, że całkiem nieźle. InkBOOK jest poręczny, wygodny – ma 6 calowy wyświetlacz, funkcję e-papieru, które razem sprawiają, że czytanie w metrze, busie, czy pociągu jest bardzo wygodne. Również czas pracy czytnika jest zadowalający, po ładowarkę muszę sięgać raz na kilka dni przy intensywnym czytaniu.

Z wad InkBOOK’a mogę wymienić, że czasami zawiesza się przełączanie stron, wymaga to dość mocnego nacisku lub użycia klawiszy manualnych. Dodatkowo denerwujące może być nieumyślne przesuwanie stron, przez dotknięcie ekranu z powodu zbyt wąskiej ramki za którą można trzymać czytnik. A ja jeszcze nie dorobiłam się etui.

Zalet Inkbook Prime jest o wiele więcej, nie wyobrażam sobie już nie korzystać z czytnika. Książki czytam o wiele szybciej, nie męczę oczu, czytnik łatwo wrzucić do torebki. Dlatego, jeśli nie chcesz uzależnić się od czytania e-booków, nie kupuj czytnika. Może się okazać, że stanie się dla Ciebie nie tylko najpotrzebniejszym gadżetem, ale stanie na równi z książkami papierowymi.

A Wy co myślicie o czytnikach? Z jakich modeli korzystacie?

#czytanie#czytanie w podróży#czytnik#czytnik e-booków#inkbook#inkbook prime#książki papierowe#zalety i wady czytnika

Miło mi że tu jesteś, jeśli tekst Ci się spodobał. Pozostaw po sobie jakiś ślad.

Każdy komentarz to dla mnie zastrzyk motywacji.

Zobacz również moje najpopularniejsze wpisy

Poprzedni wpis

Następny wpis

  • Taki czytnik to fajna sprawa. Ale przyznam że wolę papierowe wersje książek

  • Guesswhatpl

    Nie mam nic przeciwko e-bookom, ale zdecydowanie wolę książkę papierową. Zupełnie inaczej mi się ją czyta, tak jakoś przyjemniej, no i uwielbiam ten zapach papieru i druku.

  • Świetnie nadaje się w podróży ale ja uwielbiam papier i ciężko mi zastąpić książkę czymś elektronicznym 😉

  • Zgadzam się z Tobą, że jest to przydatne rozwiązanie w podróży. Pozdrawiam ciepło 😊

  • Mam czytnik od 1,5 roku. I mówiąc szczerze nadal, jeśli mam do wyboru e-book i wersję papierową, wybieram to drugie. Jednak czytnik jest dla mnie świetnym rozwiązaniem podczas podróży, a studiując w mieście oddalonym o 100 km od domu i wracając w rodzinne strony co weekend, mam ich naprawdę dużo. Szczególnie gdy zawsze wracam wieczormi, a nie w każdym autobusie jest światło. Wtedy czytnik z podświetleniem sprawdza się idealnie! Na czytnik kupuję również książki, które chciałabym przeczytać, ale wiem, że nie są na tyle dobre, że muszę mieć je na swojej półce. Dzięki czemu moje regały są zasilane tylko przez prawdziwe perełki. Pozdrawiam 🙂

    • Stosuję podobną regułę, jeśli wiem, że książkę przeczytam jeden raz lub jest dla mnie ciekawostką wybieram e-booka, jeśli książka jest dla mnie ważna, chce mieć ją na półce, aby do niej wracać 🙂

  • Wszystko ma swoje wady i zalety 😉 Nic jednak mi nie zastąpi papierowej książki <3

    • Te najciekawsze, najpiękniejsze też chcę mieć na półce, jednak mała ilość miejsca do przechowywania pozwala docenić czytnik 🙂

  • Aleksander Sowa

    Książka nie pachnie – pachnie papier, na którym jest zapisana sekwencja znaków (liter) układająca się w tekst. To tekst przenika nam do mózgu. Przypominam, że książki służą do czytania. Napiszę wyraźniej: CZYTANIA! Jeśli książka ma wyglądać lub pachnieć staje się ozdobą, rekwizytem na nie książką sensu stricto. Zbyt wiele się mówi o zapachu, szeleście kartek … a za mało czyta. Ludzie, na litość, książka jest do czytania! Istotę tej dyskusji można sprowadzić do porównania: samolot ze skrzydłami pomalowanymi farbą w kolorze niebieskim jest zdecydowanie lepszy od samolotu ze skrzydłami w kolorze białym, a to dlatego, że niebieskie jest niebo, a ono służy do latania. Co za bzdura. Bezdusznie pudełko? Czytnik w podróży? Ludzie, ile musiałaby trwać podróż, aby przeczytać przynajmniej połowę biblioteki z czytnika, hm? Kwartał? Pół roku? Dusza, ho, ho… Większość argumentów obrońców papieru można obalić jednym zdaniem. Czytam na Kindlu od 2012 roku i śmiem twierdzić, że czytam zdecydowanie więcej i szybciej. Urządzenie nigdy nie sprawiło mi żadnego problemu. Czasem czytam jeszcze książki papierowe, owszem, lecz dla mnie czytanie na czytniku jest wygodniejsze. Zastrzegam jeszcze raz – czytam, a nie układam czytnik na półce. W roli rekwizytu czy dezodorantu się nie sprawdza. Mam też radykalne poglądy: w tej dyskusji nie powinny zabierać głosu osoby, które czytnika nie mają. Z tej prostej przyczyny, że ja też nie miałem pojęcia o czytnikach do czasu zakupu pierwszego. I wtedy myślałem o zapachu, szeleście, duży i tym podobnych dyrdymałach.

    • Zgadzam się z Tobą, że dopiero jak się coś wypróbuje to wtedy wiemy czy jest dla nas funkcjonalne i użyteczne. Jednak każdy ma prawo wypowiedzieć się w kwestii czy coś lubi, czy nie. Potrzeba estetyki, odbiór książki różnymi zmysłami ma znaczenie, ponieważ choć książka jest do czytania, sama aktywność może być przyjemnym rytuałem, w którym znaczenie mają też doznania płynące nie tylko z samego wgłębiania się w fabułę.

  • Adam Gawryś

    Czytnik to świetna sprawa 🙂 Nadaje się szczególnie do książek, które warto przeczytać, nie koniecznie trzeba je mieć( czyli 99,5%). A te pozostałe 0,5% można sobie kolekcjonować na półeczce 😉

  • Książki Czytamy

    Osobiście mam dwa czytniki pierwszy z nich dostałem kiedyś na święta i jest to Prestigio model PER5162BEN, i również na początku byłem bardzo sceptyczny do urządzenia. Lecz szybko przekonałem się do niego i stał się moim nieodłącznym towaryszem. Przynajmniej do czasu gdy postanowiłem dać szansę legimi i po próbnym tygodniu wybrałem abonament z czytnikiem PocketBook Touch Lux 3, jestem z legimi od kwietnia i średnio czytam około 8 stron miesięcznie. Wiem, że nie jest to duża ilość ale wiecie trzeba jeszcze chodzić do pracy zająć się domem itp. A sam czytnik jest bardzo wygodny i leciutki. I aby wam to pokazać gdy już będziecie mieli czytnik oraz pokrowiec porównajcie ich wagi, jestem pewny, że będziecie zaskoczeni wynikiem 😉

    • na 8 stron miesięcznie nie opłaca się mieć abonementu za 5o zł

      • Książki Czytamy

        Napisałem stron? Przepraszam chodziło mi o książki, nie wiem czemu napisałem „stron”. Jak każda z nich miała minimun 300.

        • Osiem książek, przy normalnym trybie pracy to całkiem sporo 🙂 A z Legimi jestem bardzo zadowolona, myślę, że zostanę z nimi na dłużej 🙂

  • Od dłuższego czasu już myślę nad kupnem czytnika – to świetna inwestycja, więc… 😀 W końcu muszę sobie sprawić, kurczę, dobrze że piszesz o tym, że Kindle nie obsługuje polskich abonamentowych aplikacji – muszę się zastanowić, jaki produkt bym chciała 🙂

    • Myślałam, że Kindle będzie najlepszy, ale jednak zdecydowałam się na polski produkt, bo zależało mi, żeby korzystać z Legimi, wydaje mi się, że abonament jest bardziej opłacalny, jeśli czyta się dość dużo e-booków.

  • Idealnie podczas podróży, wówczas chętnie nosze go przy sobie. 🙂
    Jednak papierowych wersji książek nic nie zastąpi. 🙂
    Bookendorfina

  • Używam Inkbooka nieprzerwanie od prawie dwóch lat i nie czytam już książek w wersji papierowej, są dla mnie nieporęczne, niewygodne i po prostu nie lubię.

    • Wygląda na to, że im dłużej człowiek użytkuje czytnik, tym bardziej go docenia.

  • Ciężko się było przestawić z papierowych książek na ebooki – ostatecznie przekonałem sam siebie argumentem, że najważniejsza jest treść, a nie nośnik. Czy to papier, czy ekran (laptopa, smartfona, czytnika) – nieważne. Ważne jest to, co czytam i jak to odbieram. Lekko nie było, ale bardzo warto. Co prawda stanowczo wolę mieć w ręku książkę i przewracać kolejne strony, czuć zapach papieru – ale…

    • Właśnie to ,,ale” chyba mówi wszystko:) Zgadzam się w pełni, że ważniejsza jest treść niż forma.

  • Pingback: Podsumowanie lipca – babeczki, lato w mieście i radość z małych rzeczy - Czytaj na walizkach()

  • Przyznam szczerze, że od jakiegoś czasu kusi mnie kupno e-booka. Właśnie z powodu poręczności, szczególnie w podróży. Przez krótką chwilę miałam Kindle’a, ale mam poczucie, że jeszcze wtedy do niego nie dorosłam – no i miał problem z polskimi czcionkami, co dla mnie było kosmosem. Ale polski odpowiednik brzmi fajnie. Sprawdzę go sobie, dzięki serdeczne!

    • Mam nadzieję, że polski czytnik Ci się sprawdzi i będzie z nim więcej zabawy i przyjemności niż frustracji 🙂

Najnowsze wpisy