Czytaj na walizkach

Subiektywnie o książkach, podróżach i życiu pełnym niespodzianek

Czy dorosłość to koniec marzeń?

24 września 2015 paulina komentarzy 7

Kilka dni temu dopadła mnie refleksja o tym, że …jestem dorosła. Skończyłam studia, przeprowadziłam się do innego miasta, próbuję ogarnąć swoje życie, pracę, jakieś relacje. I co z tego? No właśnie, tu bym się chciała zatrzymać. Bo ja tak naprawdę nigdy nie chciałam być dorosła. Dla mnie magiczna data 18 lat, nie była upragnionym startem, jawiła się raczej jako coś nieuniknionego, nie strasznego, ale też nie całkowicie radosnego.

 

DSC08632

Kiedy ta dorosłość?

Przywileje jakie się z tą datą łączyły, jakoś nigdy do końca nie były całkowicie zakazane, a również ta dorosłość była tylko umowna. Mieszkanie z rodzicami, liceum, przygotowania do matury, brak niezależności finansowej to nie pozwalało poczuć się tak całkowicie niezależnym, stanowić o sobie samym, więcej było obowiązków niż tego co można było zrobić.

Podobnie na studiach, dla mnie był to czas wielu doświadczeń, nawiązania niezwykłych, głębokich relacji, zasmakowania w różnego rodzaju wydarzeniach, tych bardziej pozytywnych i tych mniej. Było to 5 lat niezwykłej podróży ku samodzielności. Tak to tratowałam i tak widzę to dzisiaj. Już niedługo 1 październik prawdopodobnie stąd u mnie ten refleksyjny nastrój. Od 5 lat była to data rozpoczynania kolejnego roku pełnego przygód, spotkań z dawno niewidzianymi przyjaciółmi, planowania wyjazdów, zdobywania wiedzy i poznawania tajników psychologii.

Wszystko choć było nowe, toczyło się ustalonym studenckim rytmem, nie było strachu, za to większa samodzielność i odpowiedzialność. Jednak to też nie była dorosłość, określenie ,,student” ma magiczną moc, niby jesteś dorosły, ale uchodzi Ci więcej, niby musisz ogarniać swoje życie, ale jednak rachunki nie są comiesięczną zmorą, a wstawanie o 8 każdego dnia należy do rzadkości. Głośne imprezy, szalone wypady o 3 w nocy, czy wyjazd w nieznane są jak najbardziej normalne i nikogo nie dziwią. Dużo przywilejów i odrobinę powinności tak wygląda dla mnie koktajl studencki.

DSC04926

Mogę powiedzieć, że to był dobry czas. Mogłam wybrać inną uczelnię, inne miejsce zamieszkania, innych ludzi, wybrałam to co wybrałam i nie żałuje. Mogłam więcej robić, więcej wychodzić, poznać więcej ludzi czy być bardziej, jednak to co robiłam i jak, było WYSTARCZAJĄCE, aby wspominać ten czas z rozrzewnieniem i nostalgią w sercu.

Dobry czas

Obecnie, próbuje zbudować mój nowy świat, w nowym miejscu, z kolejnymi ludźmi. Myśl, jak przewinęła mi się ostatnio jest taka, że aby w pogoni za jakąś równowagę praca- dom, nie zgubić marzeń. By nie zamęczyć się w biegu zwanym pracą, aby rutyna dnia nie zabrała radości z codziennych małych sukcesów. A marzenia i MARZENIA nie odeszły gdzieś na drugi plan. Bo dorosłość to wcale nie musi być smutny okres w którym liczą się jedynie pieniądze, kontakty i praca.

Za 10 lat, nie będziesz wspominać z łezką w oku nadgodzin jakie wyrobiłeś i ile kasy za nie dostałeś, raczej a spacer z przyjaciółką, imprezę ze znajomymi do 5 rano czy wyjazd z ukochanym za miasto. Zastanów się na co lepiej poświęcić więcej czasu?

font-326357_640

Ludzie i wydarzenia są najważniejsze, nie ważne ile ma się lat i jak bardzo jest się dorosłym. Warto odczarować ten stan, dorosłość to nie ponura konieczność, a kolejny etap, w którym można realizować swoje pomysły, spełniać zachcianki i osiągać cele. Nigdy wcześniej nie miałeś takich możliwości, teraz całkowicie możesz decydować o sobie, jechać gdzie chcesz i robić co chcesz. Zmiany jak najbardziej, podróże oczywiście, nowe znajomości – odważ się tylko wyjść z domu. Dorosłość to potencjał i tylko od Ciebie zależy jak go wykorzystasz!

Zapisz

#1 październik#18 lat#dorosłość#marzenia a dorosłość#marzenia do spełnienia#wspomnienia#życie po studiach

Miło mi że tu jesteś, jeśli tekst Ci się spodobał. Pozostaw po sobie jakiś ślad.

Każdy komentarz to dla mnie zastrzyk motywacji.

Zobacz również moje najpopularniejsze wpisy

Poprzedni wpis

Następny wpis

Najnowsze wpisy