Czytaj na walizkach

Subiektywnie o książkach, podróżach i życiu pełnym niespodzianek

Chcesz się pozbyć kompleksów? Jedź nad morze!

3 września 2015 paulina komentarze 4

Trapi Cię Twój wygląd – masz za małe oczy, za duże uszy, albo jesteś za gruba? A może masz dość swojego wzrostu, tego, że nosisz okulary, albo niewyraźnie się wysławiasz? Paleta kompleksów jest ogromna, mogą się nimi stać najmniejsze drobnostki, które urastają do rangi ogromnych problemów. Z czego się biorą i jak z nimi walczyć, kiedy samoocena coraz bardziej się obniża?

Niedzielne smaki(2)

Sprawa kompleksów jest mi bardzo bliska, bo sama posiadam kilka, z niektórych udało mi się wyleczyć, nad innymi wciąż pracuje. Jest to trudna walka: o samoakceptację, gdzie najważniejszy jest realistyczny stosunek do samego siebie, zdolność do akceptacji niedoskonałości i zmiana myślenia z szukania wad na dostrzeganie zalet.

DSC08965

Kiedyś przez długi czas borykałam się z kompleksem na temat mojego wzrostu. Zawsze miałam wrażenie, że jestem za niska, że moje metr 160 to o wiele za mało, by wyglądać atrakcyjnie. Skąd się wzięły? Myślę, że z tego, że większość moich koleżanek była wyższa, w podstawówce to one dostawały lepsze miejsca w ławkach, na w-f były zawsze pierwsze wybierane do drużyn. Zadziałała tu porównywarka ( przeczytaj tu), gdzie zaczął dominować u mnie schemat niższa= gorsza, a każdy kto był wyższy automatycznie stawał się w moich oczach bardziej wartościowy. Z tym kompleksem borykałam się dość długo, dopiero w liceum, kiedy spotkałam wielu wspaniałych ludzi, poznałam swoje pierwsze miłości zaczęłam dostrzegać, że niski wzrost ma wiele zalet:

-Zawsze możesz założyć buty na wysokim obcasie i nie będziesz wyższa od swojego partnera,

– Łatwiej Ci wejść do autobusu, ponieważ niepostrzeżenie znajdujesz się na przodzie kolejki,

– Niski wzrost wywołuje opiekuńcze zachowania u ludzi (szczególnie płci przeciwnej), co może czasem być plusem.

DSC00389

Odkrycie pozytywnych stron mojego wzrostu oraz duża aprobata ze strony innych pozwoliła mi na refleksje i zrewidowanie poglądów na swój temat. Obecnie wzrost nie stanowi dla mnie problemu jest on w sam raz. A jak tam z Twoim myśleniem o sobie?

Niestety jak to w życiu bywa, to nie był jedyny newralgiczny punkt mojego wyglądu, jak tysiące kobiet na świecie borykam się z bardzo krytycznym postrzeganiem mojej sylwetki i wagi.

CAM01247

Za gruba, za dużo fałdek, za mało fit i slim, to myśli jakie kołaczą się w niejednej głowie. Kult szczupłego ciała oraz wiecznej młodości nie pomaga w walce z kompleksami. Obecne kanony piękna są wyidealizowane i nierealistyczne, wystarczy spojrzeć na lalkę Barbie, czy modelki na wybiegach w kolorowych magazynach. W Internecie, reklamach czy gazetach możemy spotkać idealnie ubrane, szczupłe (czasami za chude) dziewczyny, które wzmagają naszą pogoń za idealną sylwetką. Chcemy być takie jak one, perfekcyjne w każdym calu. Niestety tu wielkie rozczarowanie, albo pocieszenie – ONE NIE ISTNIEJĄ.

Nie ma idealnej wagi, ani wszechstronnej sylwetki, która będzie podobać się każdemu, za to często jest Photoshop. Jednak bardzo trudno się do tego przekonać, ponieważ w naszej głowie mamy utrwalone wiele schematów z:

– dzieciństwa: zależy od niego bardzo wiele, między innymi to, jak postrzegasz swoje ciało. Od rodziców i najbliższych dostawałaś pierwsze komunikaty na temat swojego wyglądu, jeśli w Twoim otoczeniu wytykano Ci, że jesteś za gruba, brzydka, albo za niska, jest duże prawdopodobieństwo, że te komunikaty utrwaliły się w postaci poglądów jakie posiadasz na swój temat. Brak akceptacji ze strony ważnych osób wpływa na poczucie własnej wartości małego dziecka, które jest za niskie i często obarczone kompleksami.

– otoczenia: presja otoczenia, aby wyglądać tak jak chce większość, czasem może być przytłaczająca. W przypadku braku idealnej sylwetki, zazwyczaj nie pokazujemy swojego ciała, ukrywamy go, tak aby nikt go nie dostrzegał. Często tutaj również pojawia się, albo brak dbania o siebie, albo przesadna pielęgnacja, co w rezultacie wpływa na odrzucenie przez grupę i nieprzyjemne komentarze i drwiny, które również zostają zapamiętane i rzutują na przyszłą ocenę własnej osoby.

– ideał: dla osób, które dążą do wymarzonego ideału, bez doceniania efektów zmian, wyszukiwania pozytywów ich wygląd nigdy nie będzie perfekcyjny. Obsesyjne dążenie do wymarzonej sylwetki często jest niszczące i nie daje upragnionej satysfakcji, za każdym sukcesem jest kolejna góra do zdobycia, która jest w przypadku ideału nieosiągalna.

DSC09025

Mimo wpływu wielu czynników oraz trudnej pracy jaką trzeba wykonać kompleksy są do zwalczenia. I tu chciałam wam przytoczyć moją historię, która ma związek z polskim morzem.

Na przełomie szkoły podstawowej i gimnazjum pojechałam razem z rodzicami na wakacje do Kołobrzegu. Był to wspaniały czas, ale sen z powiek spędzał mi tylko jeden problem – jak wyjść na plażę? Miała ogromne przeświadczenie, że jestem za gruba, posiadam obwisłe fałdki (6 kl. szkoły podstawowej!), nie jestem taka jak inne dziewczyny i nie wyjdę w stroju kąpielowym choćby nie wiem co. Mimo wszystko pierwszego dnia, kiedy mieliśmy wychodzić na plaże, założyłam kostium pod ubranie, miałam go nie zdejmować, jednak ogromnie zależało mi na tym, by korzystać z wakacji, kąpać się w morzu i nacieszyć się słońcem.

Niedzielne smaki(3)

Kiedy dotarłam na plażę był na niej tłum ludzi, starych, młodych, dzieci, o różnym kolorze skóry i wyglądzie. I tu zaskoczyło mnie jedno: mimo niedoskonałego wyglądu każdy z nich był w stroju kąpielowym. Niektórym wystawały piwne brzuchy, panie miały obwisłe piersi, występowały żylaki, siniaki, fałdki wylewały się na lewo i prawo. Oczywiście były również szczupłe osoby, jednak to nie one przykuwały moją uwagę. W pobliżu naszego obozowiska siedziała dojrzała kobieta, miała na sobie piękny dwuczęściowy kostium, nie miała idealnej figury, jej skóra była delikatnie zwiotczała, jednak sposób w jakiś się zachowywała, spokojny, przyjazny i w jakiś sposób dumny, budził ogromną sympatię. Mimo zbędnych kilogramów wyglądała świetnie, niczego jej nie brakowało, ani niczego nie było za dużo. Prawdopodobnie dobrze czuła się w swoim ciele, bez względu na to co ktoś mógł o niej powiedzieć. Dlatego, jeśli potrzebujesz terapii szokowej, refleksji polecam wyjazd nad Bałtyk.

To wydarzenie utkwiło mi w pamięci, a widok wielu różnych niedoskonałych ciał i mimo wszystko ogromnego zadowolenia z siebie, radości, pomaga mi w stopniowym uporaniu się ze swoimi kompleksami. Nie jest ważne jak wyglądasz, ale jak się ze sobą czujesz. I tu odkrycie: za duży nos, czy kilka fałdek nie jest problemem, to Twoje myślenie o sobie utrudnia Ci życie.

A jak wygląda sprawa kompleksów u Ciebie? Uporałaś się z nimi, a może wciąż walczysz?

Jeśli znasz jakieś skuteczne sposoby, podziel się ze mną w komentarzu?

Zapisz

#Bałtyk#bycie fit#idealna sylwetka#jak radzić sobie z kompleksami#niska samoocena#poczucie własnej wartości#polskie morze#samoakceptacja#sposoby na kompleksy#za gruba

Miło mi że tu jesteś, jeśli tekst Ci się spodobał. Pozostaw po sobie jakiś ślad.

Każdy komentarz to dla mnie zastrzyk motywacji.

Zobacz również moje najpopularniejsze wpisy

Poprzedni wpis

Następny wpis

  • Komplekty to temat-rzeka. Nie umiemy z nimi walczyć i nie rozumiemy, że nie prowadzą one do niczego. Co nieco napisałam i ja (http://www.nieobliczalna.pl/o-szczesciu/kompleksy-do-kosza/). Nie ma co się porównywać, trzeba uwierzyć, że kwestia urody jest szalenie subiektywna. I zacząć cieszyć się życiem.

    • paulina

      Taka postawa jest najlepsza;)

  • Świetny tekst, kompleksy trzeba oswajać i przede wszystkim eksponować swoje atuty, też mam 160 cm, ale zawsze twierdziłam, że małe jest piękne i tej wersji się trzymam 🙂 a co do morza byłam w tym roku i odniosłam takie samo wrażenie jak ty 🙂

    • paulina

      Zazwyczaj kobiety niewielkiego wzrostu są bardziej przebojowe i tego się trzymajmy;) Grunt to lubić siebie:)

Najnowsze wpisy